Latem i jesienią chętnie korzystamy z darów natury – maliny, jeżyny, poziomki czy borówki prosto z krzaczka wydają się być zdrową i pyszną przekąską. Niestety, oprócz witamin i smaku mogą one nieść ze sobą także niewidoczne dla oka zagrożenie – jaja tasiemca Echinococcus, wywołującego groźną chorobę – bąblowicę.
Co to jest bąblowica?
Bąblowica (echinokokoza) to choroba pasożytnicza wywoływana przez larwy tasiemców z rodzaju Echinococcus. W Polsce najczęściej mamy do czynienia z bąblowicą wielokomorową (Echinococcus multilocularis). Larwy mogą rozwijać się w wątrobie, płucach, a nawet w mózgu, powodując poważne problemy zdrowotne. Choroba rozwija się powoli – objawy mogą pojawić się dopiero po kilku latach od zakażenia.
Jak można się zarazić?
Źródłem zakażenia są przede wszystkim odchody dzikich zwierząt, głównie lisów, ale też jenotów czy psów, które mogą przenosić jaja pasożyta na sierści. Jaja trafiają na owoce leśne, zioła czy grzyby, a następnie – jeśli zjemy je bez mycia – do naszego przewodu pokarmowego.
Najczęstsze drogi zakażenia:
- spożycie nieumytych owoców leśnych lub ogrodowych, zwłaszcza rosnących nisko przy ziemi,
- picie wody z niepewnego źródła,
- kontakt z sierścią zwierząt, które mogły zetknąć się z pasożytem.
Dlaczego to jest niebezpieczne?
Po połknięciu jaj tasiemca w organizmie rozwija się larwa, która tworzy w narządach tzw. torbiel bąblowcową. Leczenie jest trudne i często wymaga zabiegu chirurgicznego, a nieleczona choroba może być śmiertelna.
Jak się chronić?
- Zawsze myj owoce, nawet jeśli wyglądają na czyste i pochodzą z własnego ogródka.
- Myj ręce po kontakcie ze zwierzętami i pracach w ogrodzie.
- Nie pij wody z nieznanych źródeł.
- Regularnie odrobaczaj psy i koty.
Podsumowanie:
Jedzenie owoców prosto z krzaczka to piękny letni zwyczaj, ale warto wprowadzić jeden mały nawyk – umyć je przed zjedzeniem. Dzięki temu zachowamy smak lata, a jednocześnie unikniemy ryzyka poważnej choroby, jaką jest bąblowica.